Borixon – MOŁOTOW – Recenzja

0

BORIXON MOŁOTOW

Zdaje się, że Borixon stara się stworzyć dyptyk płytowy. 17 marca 2017 roku na świat przyszła jego ósma solowa płyta pt. „Koktajl„. Dziś przyszedł czas na album „MOŁOTOW„.

Tracklista „MOŁOTOW”:
01.    Puls
02.    Wiatr w skrzydłach
03.    Znam tu człowieka
04.    Weedbanger
05.    Co ty kurwa chcesz od ziomka
06.    Djengi
07.    Nic
08.    Z dymem
09.    Sombrero
10.    Klon
11.    Małagarstka
12.    Co ostatnie, a co pierwsze

Ostatnimi czasy każdy portal i bardziej rozgarnięci fanatycy hiphopowych wojaży dosyć jednoznacznie uznają Borixona za gościa, który mimo upływu lat nadal nazywa rzeczy po imieniu, jest konsekwentny i prawdziwy. Zupełnie zrozumiałym zdaje się być fakt, że artysta ten jest tym rodzajem wojownika, który zjedna sobie fanów oldschoolowego rapu, którzy jednocześnie nie wstydzą się nowości muzycznych.

Płyta trwa zaledwie 35 minut. Nie ma się czego obawiać, bo całość jest dosyć wąska w horyzontach i nie odbiega wielce od Koktajlu. Zdaje się momentami, że MOŁOTOW pełni funkcję adnotacji do poprzedniej płyty. Album nie przynosi żadnych dziwnych praktyk, w przeciwieństwie do postmobbynowskiego flow i zacięcia lirycznego z koktajlowego hitu „Yerba„.

Po wtórym przesłuchaniu płyty czuję, zupełnie poważnie, że Borixon jest dzisiaj najbardziej godnym przedstawicielem starej gwardii. Jego progresja jest cholernie znacząca względem sceny ze względu na to, że czerpie sporo inspiracji z nowych raperów. Po prostu słychać, że nie próżnuje względem słuchania tego, co dziś wychodzi na powierzchnię. Aktualnie, lecz ze staromodnym hiphopowym smakiem.


Track-faworyci z płyty:

3. Znam tu człowieka ft. Kaz Bałagane.
Mimo mojej fascynacji Bałaganem – przyznać muszę, że jego występy gościnne traktowane są po macoszemu; ukuł zaledwie dziesięć wersów, zdaje się, że wepchniętych pod koniec. Ilość to nie miara jakości (o czym świadczy cała płyta sama w sobie), lecz wyjątkowo w tym numerze całość psuje znaczący brak proporcji obu artystów. Borixon, dla porównania rzucił dwadzieścia osiem wersów. (Liczyłem!) Sama zwrotka  gospodarza jest potraktowana po królewsku. Zarzut ten może zabrzmieć zabawnie, ale w wypadku numeru pozbawionego refrenu bardzo skutecznie burzy kompozycję całości.

5. Co ty kurwa chcesz od zioma?

Wszystko, co leżało na dnie moich najśmielszych pragnień zostało spełnione – więc nie chcę już nic. Spokojny, progresywny wjazd na zwrotkę z tytułowym zapytaniem na sztandarze jest na tyle kunsztowny, że wybuchowy, śpiewany refren przeplatany spokojnymi wersami okazuje się być apogeum tej płyty. Nie wyobrażam sobie lepszego punktu kulminacyjnego w dyskozbiorze któregoś z obecnych raperów zaczynających w dziewięćdziesiątych. Co ty, kurwa, od ziomeczka chcesz?

7. Nic

Doceniam numery o emocjonalnym zacięciu, które nie emanują smutnym, bezpłciowym paplaniu o niespełnionej miłości – stawiają jednak na swojski, czysto ludzki i znajomy klimat. Wybitny pomysł na użycie klipu nagranego w 1995. To tyle.


Największą porażką tej płyty jest „Z dymem” tylko ze względu na featy. ReTo całkiem sprawnie ciągnie refren, choć to najmniej trafione „skrrt” jakie w życiu słyszałem, lecz Major jest upodleniem całokształtu. Rozumiem ewentualnie przyjacielskie stosunki raperów, ale tak źle to ja nie recytowałem wierszyków w szkole podstawowej. Nie ma co komentować sprawy, bo jest oczywista – kwadratowo i bez polotu.


Koktajl / MOŁOTOW to dwie płyty które zdają się kończyć pewien etap twórczości Borixona. Wspaniałe experymenty z dubstepem na Rap Not Dead (2012) były przełomem czysto muzycznie i komercyjnie. Te dwa, „dzisiejsze”, albumy są niejako rozliczeniem z własnym dorastaniem. Wymieszaniem hiphopowego wariactwa z pokłosiem dojrzałości. „Klon” to numer-hołd dla córki i domowej atmosfery. Co najważniejsze – przez całą płytę nie zapominamy o tym, że Borixon jest ojcem, więc obowiązki ma ojcowskie. „Sombrero„, tym razem nie „Platynowe”, nawiązuje trochę do mocno elektronicznych bitów, niestety, na niekorzyść całości – raczej stonowanej.

Czekam z zapałem na dalsze „rapowane bengry”.

Ocena: 4/5.