HATERS REACT to POLISH RAP – Felieton

0
HATERS REACT TO POLISH RAP

Kolejny tekst, kolejna porcja narzekań. Co zrobisz? To tradycja narodowa, jak pieprzony karp i kutia. Lubimy narzekać, lubimy wytykać, lubimy hejtować. Zwyczajnie lubimy nie lubić. Co samo w sobie jeszcze nie jest jakąś straszną cechą, jednak w momencie, gdy zaczynamy przelewać nasze frustracje na przysłowiowy papier, to zaczyna się robić nieprzyjemnie. Bo ten papier jest ogólnodostępny, ten papier nie wyblaknie niczym paragon… ten papier zostanie i będzie razić tych, którzy przypadkowo się na niego natkną. Choćby na YouTube.

 

Myślę, że w dzisiejszych czasach zjawiska trollingu i hejtu nie trzeba nikomu specjalnie tłumaczyć. Spotykamy się z nim na co dzień, tak naprawdę w przeróżnych dziedzinach życia. Doszło do tego, że zwyczajnie przymykamy oko na tych kabareciarzy i ich krzywdzące słowa, bo obok opinii to to nawet nie leżało. A tak być nie powinno. Nie chcę się stawiać w pozycji obrońcy uciśnionych, bo sam praktycznie nic nie robię w kierunku poprawy sytuacji. Piszę jednak ze stanowiska osoby, która raz na ruski rok zostawia jakikolwiek komentarz na szerszym forum publicznym, a jeśli już to robię, to słowa staram się ważyć rozsądnie, bo jak wiadomo, to czasem boli najbardziej.

Niedawno z nieprzyjemną sytuacją spotkała się raperka Guova. Czy może komuś nie podobał się jej rap? Czy może sama jej płeć jest aż tak irytująca, że kompleksy wzięły górę i… szambo wyjebało. Śmieszny jest fakt, że ta sama zakompleksiona osoba na jej widok na ulicy prawdopodobnie nie powiedziałaby zupełnie nic, a może nawet spropsowała, ewentualnie spociła się na widok dekoltu.

Raperka pisała, że „postara się, aby konsekwencje zostały i wyciągnięte”. I bardzo, bardzo dobrze. Nawet jeśli tylko promil tych internetowych prostaków zobaczy, że akcja rodzi reakcje, a czyny mają swoje konsekwencje, następnym razem zastanowią się, nie nad sobą, to pobożne życzenie, ale może nad tym, co piszą. Trzymam kciuki za doprowadzenie tej żałosnej sytuacji do końca!

Idziemy krok dalej. Co może być lepszego od bezpodstawnego obrażania kobiety w internecie? Rasistowskie komentarze. A co jest lepsze od rasistowskich komentarzy? Sytuacja, w której obrażani nie rozumieją, co się do nich mówi. Fuckin’ hilarious. Głupie czarnuchy nie rozumiejo. Boki zrywać.

Dla niewtajemniczonych, jakiś czas temu sporo zagranicznych kanałów zaczęło robić reakcje na rap z różnych krajów. Te dotyczące nadwiślańskiej muzyki są całkiem popularne, więc oczywiście popyt zrodził podaż i było tego coraz więcej. Lubimy jak mówią o nas za granicą. Nieistotne, że mówią dobrze, lepiej prewencyjnie obrażać, sprzed monitora naturalnie. Paradoksalne jest, że pod większością tych filmów znajdziemy jakieś chamskie komentarze, których oczywiście youtuberzy nie rozumieją. Kolejne filmy też będą oglądane i komentowane… w ten sam sposób. I to chyba jest idealna definicja słówka, które przejąłem od Dwóch Sławów – hatewatching. Nie do końca ogarniam jak to wygląda u innych, swoją opinię oparłem na komentarzach z kanału  ModDaGodTV.

Komentarze, które widzicie wyżej to mój zlepek wpisów pod ostatnim filmem dotyczącym kawałka Queby i Klaudii Szafrańskiej – Candy. Wcale nie musiałem niczego diggować, znalezienie i sklejenie tego zajęło mi 3 minuty. Brak słów na to, co widać po łapkach w górę, towarzystwo wzajemnego pałowania.

Ostatnio Mielzky pisał na facebooku o tym, jak słuchacze zaczęli traktować raperów jak małpy w zoo. Wpis dotyczył kempowego zamachu na Tego Typa Mesa i jego spiny, ale można go dobrze odnieść do mojego dzisiejszego tematu. Internetowa bariera stała się wytłumaczeniem dla tych wszystkich ludzi, którzy wcześniej nienawiść byli zmuszeni w sobie tłamsić, bo są zbyt wielkimi pizdami, żeby faktycznie rzucać swoje niesamowite żarty w realu. Bo w gruncie rzeczy wiedzą, że to jest złe, ale skoro nic im nie grozi…

Walka z tym zjawiskiem to klasyczny przykład walki z wiatrakami, ale trzeba to robić, ponieważ rozrasta się jak choroba trawiąca organizm. Zdaję sobie sprawę, że mój tekst nie zmieni właściwie nic, ale kropla drąży skałę. Banalne? Owszem. Prawdziwe? Także. Kilka razy użyłem formy „my”, co nie znaczy, że wszystkich słuchaczy/komentujących traktuję jako jedno. Zwyczajnie uważam, że zachowanie kulturalne i spełnianie jakichkolwiek norm nie powinno być traktowane jako coś niezwykłego. Traktujmy się tak, jak sami byśmy chcieli być traktowani.





Jarasz się dobrą muzyką? Polub Nas!