Twarz rapu w popkulturze – fenomen Taco Hemingwaya

0

Twarz rapu w popkulturze –
fenomen Taco Hemingwaya 

Za jakieś 20 lat dużo łatwiej będzie obiektywnie ocenić różne zjawiska i wydarzenia
naszych czasów. Patrzenie w przeszłość zazwyczaj wysnute jest z emocji (z wyjątkiem tych nostalgicznych i sentymentalnych), okoliczność hajpu nie wpływa już na perspektywę
postrzegania otaczającej nas rzeczywistości, a wszystko, co jest nowe i trudne do
zrozumienia, ostatecznie wsiąka w karty historii, konkretnie nazwane i opisane.

Dlatego właśnie rozmyślanie nad tym, jak traktować zjawiska społeczne dzielące ludzi na
entuzjastów i sceptyków poszczególnych spraw, wydaje się sensowniejsze dopiero w
odpowiednim dystansie, w bardziej odległym wymiarze czasowym. Taco Hemingway,
jeden z najbardziej znanych polskich raperów ostatniej dekady, sam w sobie jest tematem
kontrowersyjnym, głównie za sprawą wizerunku i rozgłosu, jaki automatycznie kojarzy się z jego osobą. Wydawać by się mogło, że cała twórczość warszawskiego artysty jest
zagadnieniem osobnym, nieco inaczej skonstruowanym.

Taka ocena byłaby jednak bardzo niesprawiedliwa i krzywdząca dla rapera, ponieważ umniejsza ona poniekąd pracy, jaką niewątpliwie włożył w swój sukces. Pracy pozbawionej skandali, prowokacji oraz tandetnego uderzania w istniejące już młodzieżowe trendy. Jeżeli więc mamy zastanowić się na czym polega fenomen najpopularniejszego 28-latka w Polsce we współczesnej kulturze, wszystko należy uznać za spójną, nierozłączną całość projektu pod tytułem Taco Hemingway; a rozkładając problem (w neutralnym znaczeniu tego słowa) na czynniki pierwsze, pamiętajmy o tym, że każdy element dotyczy jednego, ciekawego człowieka, o którym każdy dużo mówi. O tym facecie bardzo łatwo dużo mówić, bo daje ku temu powody, często nie robiąc w tym kierunku zupełnie nic.

Artykuły na portalach internetowych zupełnie niezwiązanych z środowiskiem hip-hopowym jasno pokazują, że ich autorzy często podchodzą do wydarzeń w rapie w sposób naiwny,
odległy, a nawet niekompetentny. Taka perspektywa – perspektywa dystansu, który w
mainstreamowych mediach jest zupełnie naturalny – sprawia jednak, że uwarunkowania
blokowej subkultury nie są już dłużej ograniczającym czynnikiem dla rapujących artystów.
Ba, łatwo odnieść wrażenie, że dla dziennikarzy głównego nurtu, odrębność od typowych
skojarzeń ze słowem hip-hop jest ogromną zaletą rapera, ponieważ świadczy o jego
innowacyjności i oryginalności.

O ile puryści gatunku mogą uznać taką opinię za uwłaczającą i pełną ignorancji, nie sposób nie zgodzić się z mainstreamowym poglądem na tę sprawę, ponieważ odrębność czy nietuzinkowość nie są pojęciami względnymi, tylko stanowią o konkretnej, przejrzystej postawie. Czy Taco Hemingway jest oryginalny w tym co robi? Tak, nawet jeśli jaskrawość jego postaci razi w oczy dużo mniej, niż miało to miejsce na początku nagłego wzrostu jego popularności. Sama ta jaskrawość jest zresztą ciekawym zagadnieniem, ponieważ została wyhodowana na fundamentach pozornie pozbawionych efektu wow, za to bogatych w mądre, świeże rozwiązania.

Dzisiaj łatwo zapomnieć o fakcie, że storytelling w polskim hip-hopie był do niedawna prawdziwą innowacją, a jego dbałe, owocne wykonanie było zjawiskiem rzadszym niż bardzo rzadkim. Oczywiście, wyjątki się zdarzały, a nawet przychodziły w formie twórczości znanych i lubianych raperów, takich jak Sokół (swego rodzaju protoplasta takiego rodzaju wersowania na polskiej scenie) czy chociażby Łona, którym sam Taco dość znacząco się inspirował/inspiruje. Fenomen Hemingwaya który jest głównym przedmiotem tego felietonu, zaistniał jednak wbrew istniejącym standardom, a sam artysta wyróżnił się w oczach i uszach odbiorców na tyle, by dzisiaj nosić na swych barkach status idola młodego pokolenia. Wspomniani dziennikarze głównego nurtu, których hip-hop raczej – z wzajemnością – nie lubi, również przepadają za Taco w dość niecodzienny sposób. W sposób, który umożliwia mu funkcjonowanie jako twarz rapu w popkulturze.

By móc postawić kolejny, bardziej zdecydowany krok w badaniu tej sprawy, należy jakoś
określić naturę regularnie przytaczanego przeze mnie fenomenu Taco Hemingwaya. Co
właściwie świadczy o odmienności jego, jako artysty, oraz jego sukcesu, jako wyjątku od
reguły? Cóż, jeśli chodzi o rozgłos sam w sobie, liczby nie przedstawiają Taco jako tytana
rozpoznowalności. Wyświetlenia na youtube, ilość obserwujących na Instagramie, czy
chociażby wykresy sprzedaży płyt – Taco bryluje we wszystkich tych statystykach z
imponującymi cyframi, ale w żadnej z nich nie jest najlepszy, nawet jeśli mielibyśmy go
zestawić tylko i wyłącznie z innymi artystami, których można określić epitetem polski
raper. Dla szybkiego porównania:

Najpopularniejszy autorski, solowy utwór Taco Hemingwaya na youtube:
Deszcz na betonie26 milionów wyświetleń

Najpopularniejszy autorski, solowy utwór Palucha na youtube:
Szaman55 milionów wyświetleń

Spora przepaść, ale mimo wszystko nie na tyle imponująca, by znalazła swoje
odzwierciedlenie w codzienności. Faktyczna popularność Taco wśród ludzi niepodzielonych na subkultury jest nieporównywalnie większa niż właśnie Palucha, czy chociażby ReTo, który również robi wrażenie swoimi liczbami.

Prawda ta nie jest raczej nikomu obca, ale jeśli ktoś ma wątpliwości, zachęcam do sprawdzenia tego stanu rzeczy na własną rękę, wśród różnych znajomych niekoniecznie związanych bezpośrednio z hip-hopem i ulicą. Brak ewidentnej odrębności wśród słuchaczy Taco Heimgwaya jest tym, co rzeczywiście świadczy o jego wyjątkowości. Teksty, które znalazły się na jego pierwszej polskiej EP (Trójkąt warszawski) są niebywale blisko życia przeciętnego, współczesnego młodzieńca, który nie spędza życia na ulicach walcząc z wymiarem sprawiedliwości, ale raczej bije się z własnymi, wewnętrznymi rozterkami, chodząc z imprezy na imprezę ze spuszczoną głową, rozprawiając o najważniejszych dla siebie sprawach przy klubowych toaletach, w taksówkach, czy po zabawie, w internecie. Ponownie, perspektywa ta jest zapewne trudna dla purystów hip-hopu, ale po czterech latach od premiery Trójkąta raczej każdy zdążył już przywyknąć do takiego stanu rzeczy, albo chociaż nauczył się żyć i funkcjonować z nienawiścią do zmian w odbiorze rapu.

Twórczość Hemingwaya co prawda ewouluje, wprowadzając inne, czasem mniej ambitne
tematy czy rozwiązania, niż miało to miejsce na początku jego kariery, ale postać Taco jest już figurą ukształtowaną w głowach odbiorców, dla większości bardzo pozytywnie. O swój wizerunek raper dba bowiem bardzo skrupulatnie, ale biernie. Fanom jego twórczości ciężko zrazić się do jego osoby, gdy ten kojarzy się praktycznie tylko i wyłącznie ze swoją muzyką oraz z efektami, które ta zostawia na polskim społeczeństwie. Wynika to oczywiście z tego, że Taco stroni od mediów społecznościowych, a jego aktywność publiczna sprowadza się jedynie do oznajmiania światu o nowych, gotowych już projektach, które każdy przecież może pobrać legalnie, za darmo, z osobistej strony internetowej warszawskiego rapera. Brzmi jak reklama, ale ciężko nie nadać całej sytuacji pozytywnego wydźwięku, gdy wszędzie można natknąć się na tandetne zamachy na pieniądze słuchaczy a nadmierna aktywność w social media jest na porządku dziennym, często wręcz odtrącając i męcząc odbiorców. Za kolejny filar słowa fenomen przy ksywie Taco można więc śmiało uznać fakt umiejętnego, bezpiecznego prowadzenia swojego wizerunku przy tak ogromnej popularności. Zresztą sama zdolność utrzymania zainteresowania swoją osobą przy takim stylu życia publicznego również jest czymś, na co można spojrzeć z uznaniem.

Stronienie od aktywności publicznej i internetowej znajduje swoje odbicie również w
stosunku Taco do panujących obecnie trendów. Raperowi łatwo zarzucić wpisywanie się w
aktualne zajawki, ponieważ młodzi niejednokrotnie utożsamiają Hemingwaya jako symbol
współczesnego hip-hopu, zupełnie odseparowanego od korzeni gatunku. Fakty są jednak
takie, że przy początkach drogi Taco ku sławie i pieniądzom, jego styl był czymś
niespotykanym, a na pewno dalekim od panującej wówczas mody, szczególnie stricte pod
względem muzycznym. Raper do dziś unika przyklejania się do instagramowych trendów,
co można dostrzec chociażby w braku jakichkolwiek tagów, reklam, czy kooperacji z
zewnętrznymi branżami, czym z czystym sumieniem może poszczycić się omawiany
twórca. Współcześnie, odsunięcię się od codziennego obiegu, który dyktuje ludziom jak
mają żyć, co kochać, a czego nienawidzić, niemalże gwarantuje zgniecenie pod ciężarem
popkultury, a w efekcie – brak szans na blichtr i sławę, szczególnie na szerszą skalę.
Fenomen Hemingwaya polega na tym, że przy analizie jego persony, całą tę teorię można wyrzucić do śmietnika i uznać za nieaktualną. Przynajmniej w jego, indywidualnym
wypadku.

Taco Hemingway jest raperem, który bardzo kojarzy się ze słowem hipster, a co za tym
idzie – swego rodzaju alternatywną twórczością. Oczywiście, ciężko dziś powiedzieć, by
Taco był rzeczywiście na artystycznym off’ie, ponieważ słucha go mnóstwo ludzi, a jego
niecodzienna niegdyś persona, dziś jest figurą typową, utożsamianą z masowością
współczesnego społeczeństwa. Taki stan rzeczy jest jednak nieunikniony, gdy osiąga się
sukces – a to warszawskiemu raperowi udało się bez wątpienia.

Fenomen Taco Hemingwaya polega więc na tym, że jest on postacią pełną sprzeczności. Z jednej strony, reprezentuje on gatunek muzyczny, którego geneza i obyczajowość są bardzo szorstkie oraz bezlitosne dla niezgodności z kanonem; z drugiej zaś – trafia do ludzi, którzy z rapem nie mają nic wspólnego, a media głównego nurtu mówią o nim niemniej ochoczo, aniżeli portale typowo hip-hopowe. Jednego dnia, na swoją facebookową tablicę wrzucają go Eldo czy Paluch, mówiąc nawet wcześniej o tym, że to nie ich styl, ale propsując konwencję i nietuzinkowość Warszawiaka; innym razem zachwycają się nim dziennikarze Gazety Wyborczej, wypisując o łamanych stereotypach i nowym obliczu rapu. Oblicze to, jest obliczem sprawnie funkcjonującym w popkulturze, wcale nie gorzej odbieranym niż Dawid Podsiadło, Rafał Brzozowski, czy chociażby Monika Brodka.

Fenomenem jest to, że na wszystkich tych polach Taco Hemingway odnosi sukcesy, odbiera tony szacunku, a jedynymi sceptykami jego sukcesu są ludzie, którzy najprawdopodobniej nie do końca rozumieją naturę oraz tempo rozwoju jego popularności. W trakcie tych rozważań, celowo uniknąłem przytaczania imienia i nazwiska rapera. Filip Szcześniak jest bowiem kimś, kogo znamy tylko z tekstów oraz umiejętnej artystycznej narracji. Fenomenem jest Taco Hemingway, kreacja, która zdobywa popularność, robi duże pieniądze i utrzymuje jej autora na tyle daleko od ciężaru popularności, że ten może oddychać z lekkością wolności od bycia celebrytą (choć pewnie do czasu).

Czas pokaże, jak długo twórczość warszawskiego rapera będzie robić wrażenie i odbijać się znaczącym echem. Na ten moment nie sposób raczej znaleźć drugi tak ciekawy projekt w polskim hiphopie, jakim jest rapowanie Taco Hemingwaya. Projekt, mogący być określony uniwersalnym, mądrym i nowoczesnym. No, ewentualnie jeszcze fenomenalnym, choć to kontrowersyjne słowo.

Kacper Klein