Za kilka dni Trump rozpocznie swój pierwszy proces karny od czasu swojego ostatniego nieudanego hazardu prawnego

Scotta Olsona/Getty Images

Były prezydent Donald Trump przemawia na wiecu w Green Bay w stanie Wisconsin, 2 kwietnia 2024 r.



CNN

Donaldowi Trumpowi w przyszłym tygodniu kończy się czas na podjęcie ostatniej próby uniknięcia historycznej skazy w postaci zostania pierwszym byłym prezydentem stającym przed sądem.

W poniedziałek domniemany kandydat Partii Republikańskiej poniósł kolejną porażkę na sali sądowej, opóźniając proces pieniężny i przenosząc go z Manhattanu. Jego ostatnia porażka prawna przenosi go – i naród – na próg scenariusza prowadzącego do podziałów, który jeszcze bardziej nadwyręży wymiar sprawiedliwości i systemy polityczne i będzie miał nieprzewidywalny wpływ na listopadowe wybory.

Sprawa dotycząca płatności na rzecz aktorki filmów dla dorosłych przed wyborami w 2016 r. jest jedną z czterech spraw karnych przeciwko byłemu prezydentowi. Jest niewinny wszystkich stawianych mu zarzutów.

W miarę zawężania się jego perspektyw prawnych nasilają się ataki Trumpa na sędziego prowadzącego sprawę w Nowym Jorku i osoby zaangażowane w jego inne śledztwa, a także jego szalone twierdzenia, że ​​jest ofiarą prześladowań politycznych. W weekendowym poście w społeczności Dark Truth Community Trump zastanawiał się, ilu „skorumpowanych” sędziów będzie musiał „znosić, zanim ktoś wejdzie”. W e-mailu dotyczącym zbiórki pieniędzy były prezydent potępił swoje „złe śledztwo” i ostrzegł, że „rozpęta się piekło”, jeśli nie otrzyma nowego zastrzyku funduszy. Sędzia Juan Merchan, który rozpatruje sprawę, w zeszłym tygodniu przedłużył zjadliwy wyrok wobec Trumpa po tym, jak zaatakował on imiennie córkę sędziego w mediach społecznościowych. Teraz były prezydent skarży się, że Merson „odbiera mi prawa wynikające z Pierwszej Poprawki” w swoim serwisie społecznościowym Truth.

Dostęp CNN do kwestionariusza ławy przysięgłych w tej sprawie wynika z agresywnych wysiłków Trumpa na rzecz jego legitymizacji przed rozpoczęciem procesu w Nowym Jorku, co odzwierciedla nietypowy kontekst polityczny procesu. Jeśli potencjalni jurorzy brali udział w wiecu Trumpa, zostaną zapytani, czy byli członkami grupy ekstremistycznej takiej jak Proud Boys i skąd czerpią informacje. Pyta się ich także o uczucia do byłego prezydenta, ale nie o to, do jakiej partii politycznej należą i na kogo głosowali.

READ  Samuel L. Jackson powraca jako Nick Fury w „One Last Fight” – ogłoszono datę premiery – ostateczny termin

Jest to spójne z wysiłkami podejmowanymi przed wszystkimi procesami, aby zapewnić ławnikom możliwość sprawiedliwego i bezstronnego osądzania sprawy w oparciu o dowody, a nie swoje poglądy polityczne lub uprzedzenia. Prokuratorzy prowadzący sprawę nie podjęli próby udowodnienia, że ​​płatności na rzecz Stormy Daniels w 2016 roku były nielegalne. Zamiast tego powiedzą ławie przysięgłych, że były prezydent sfałszował dokumentację handlową, aby to zatuszować, próbując wprowadzić wyborców w błąd przed wyborami w 2016 roku. Jednak niektórzy krytycy tej sprawy postrzegają ją jako rozszerzenie pojęcia ingerencji w wybory. Jeśli Trump chce przeprowadzić jedno z czterech dochodzeń karnych w pierwszej kolejności, to właśnie to.

Opóźnienia w wielu sprawach dotyczących Trumpa wynikają z korzystania przez niego z przysługujących mu praw jako oskarżonego do rozstrzygnięcia pełnego prawa do apelacji. Jednak ma wyraźną tendencję do stosowania błahych skarg prawnych, aby spowolnić drogę do procesu. Zaledwie cztery tygodnie do rozpoczęcia procesu w Nowym Jorku szanse na jego dalsze opóźnienie szybko maleją. Trump pozostaje jednak jednym z najbardziej płodnych prokuratorów we współczesnej historii i nie można wykluczyć długoterminowych wyzwań prawnych, jeśli będzie miał zachęty polityczne do uchylania się od odpowiedzialności.

Jeśli nie uda mu się opóźnić otwarcia procesu 15 kwietnia, cztery dni w tygodniu będzie spędzał na sali sądowej, pozostawiając ścieżkę kampanii otwartą dla swojego rywala, prezydenta Joe Bidena. Jednak były prezydent starał się złagodzić jedną ze swoich kluczowych słabości w poniedziałkowym wyścigu, deklarując, że aborcję – potencjalnie definiującą kwestię wyborów powszechnych – należy pozostawić stanom. Bidenowi to nie przeszkadzało, mówiąc, że nie może uwierzyć, że jego poprzednik nie podpisze federalnego zakazu, gdyby kiedykolwiek przeszedł on przez Kongres, a podczas zbiórki pieniędzy w Chicago powiedział: „Trump ma kłopoty i on o tym wie. Martwi się, że wyborcy pociągną go do odpowiedzialności.

READ  Wybory w Sierra Leone: Julius Mata Bio zaprzysiężony jako krzyk opozycji

W poniedziałek w Waszyngtonie specjalny prokurator Jack Smith złożył w Sądzie Najwyższym swój najnowszy wniosek, mający na celu zablokowanie szeroko zakrojonych roszczeń Trumpa o immunitet prezydencki, które opóźniły rozpoczęcie jego federalnego śledztwa w sprawie ingerencji w wybory. Trump argumentuje, że urząd prezydenta zostałby zneutralizowany, gdyby po opuszczeniu urzędu przez prezydenta okupantom postawiono zarzuty karne za swoje czyny. Smith jednak odrzucił tę argumentację, sugerując, że prezydenci mają nieograniczoną władzę.

„Efektywne funkcjonowanie prezydentury nie wymaga, aby były prezydent był zwolniony z odpowiedzialności za naruszenia federalnego prawa karnego” – napisał Smith. „Raczej podstawową zasadą naszego porządku konstytucyjnego jest to, że nikt nie stoi ponad prawem – łącznie z prezydentem”.

Smith starał się także zawęzić zakres innego chwytu Trumpa — zasugerował Sądowi Najwyższemu, że jeśli sędziowie uznają, że prezydent cieszy się jedynie częściowym immunitetem, mogą skierować sprawę do sądów niższej instancji w celu uzyskania dalszych argumentów. Takie posunięcie opóźniłoby proces o miesiące – z pewnością do czasu po wyborach. Jeśli zostanie ponownie wybrany, Trump odzyska uprawnienia prezydenckie, które pozwolą mu wycofać się lub całkowicie zakończyć skierowaną przeciwko niemu sprawę federalną. Sąd Najwyższy rozpozna argumenty w sprawie 25 kwietnia, a wyrok ma zapaść w lipcu.

Wysiłki Smitha, by postawić byłego prezydenta przed ławą przysięgłych, zakończyły się niepowodzeniem również na Florydzie, gdzie kilku prawników oskarżyło mianowaną przez Trumpa sędzię Eileen Cannon o spowolnienie zbliżającego się procesu w związku z gromadzeniem przez byłego prezydenta tajnych dokumentów.

Trump podejmuje nowe wysiłki, aby przyspieszyć śledztwo w sprawie ingerencji w wybory w Gruzji, co stanowi część wysiłków mających na celu zapobieżenie kontynuowaniu innych spraw przeciwko niemu przed listopadowymi wyborami. Prawnicy Trumpa chcą, aby stanowy sąd apelacyjny orzekł, że jego próby wywarcia nacisku na lokalnych urzędników, aby odwrócili przegraną w wyborach w 2020 r., stanowią jedynie korzystanie z jego wolności słowa. „Nie ma demokracji bez silnej i nieskrępowanej wolności słowa” – stwierdził w oświadczeniu prawnik Trumpa Steve Sado.

READ  Ta słynna czarna dziura właśnie stała się ciemniejsza

Sędzia Sądu Najwyższego hrabstwa Fulton, Scott McAfee, odmówił już oddalenia sprawy na tej podstawie, że działania Trumpa chronią prawo do wolności słowa. Krytycy Trumpa prawdopodobnie uznają jego najnowszy gambit za ogólnie nieuchwytny argument alternatywny, że nie próbuje on zniszczyć demokracji, ale ją ocalić.

Kluczowa decyzja w poniedziałkowej sprawie w Nowym Jorku dotyczyła twierdzeń prawników byłego prezydenta Partii Republikańskiej, że nie może on uzyskać sprawiedliwego procesu w mieście, w którym zyskało sławę, a które jest tak liberalne. Sędzia zastępczy Lisbeth Gonzalez odrzuciła wniosek o zakończenie poniedziałkowej rozprawy, twierdząc, że sprawa jest rozpatrywana i nie będzie dalszych argumentów w tej sprawie.

Strategia Trumpa nie jest nowa – już wcześniej wysuwał podobne twierdzenia na temat zasadności bycia śledztwem w innym liberalnym mieście, Waszyngtonie. Jednakże prokuratorzy zazwyczaj wnoszą oskarżenie w jurysdykcji, w której zarzuca się popełnienie przestępstwa. Doprowadzone do logicznej skrajności argumenty byłego prezydenta sugerują, że postać polityczną można sądzić jedynie w środowisku, w którym jury składa się z osób, które mogłyby na niego głosować. Taka sytuacja upolityczniłaby cały system prawny i zagroziłaby zasadzie równości wszystkich wobec prawa – zwłaszcza byłym i potencjalnie przyszłym prezydentom.

Podczas swojej prawyborów w Partii Republikańskiej Trump skutecznie przeprowadził cztery impeachmenty na swoją korzyść, wykorzystując pomysł, że stał się ofiarą upolitycznionego wymiaru sprawiedliwości, aby zgromadzić wokół siebie bazę GOP i wycisnąć z rywali.

Jednym z najważniejszych pytań tej kampanii jest to, czy rzeczywistość prezydenta objętego śledztwem będzie miała podobny wpływ na elektorat powszechny, czy też ostry sprzeciw wobec Trumpa, zwłaszcza jeśli zostanie skazany.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *