donGURALesko – „Dom Otwartych Drzwi” – Recenzja

0
donGURALesko - Dom Otwartych Drzwi - Recenzja

Gdybym w innych czasach żył…

 

24 listopada miała miejsce premiera nowego albumu donGURALesko pod tytułem „Dom Otwartych Drzwi„. Zbędnym zdaje się przedstawianie tej postaci, gdyż mimo kontrowersji względem jego osoby niezaprzeczalnym faktem jest to, że jest fundamentem polskiego hip-hopu. Przez lata kształtował w Polsce styl braggadocio, był jego pionierem na rodzimej scenie. Od Killaz Group – przez lata solowej działalności opatrzonej w mnóstwo udanych kolaboracji zawsze był istotnym elementem kultury.

Gural zawsze prezentował swój styl odwołując się do mistyczności, rdzennych brzmień bębnów, wplatał w swoje wersy nawiązania do plemiennych wizji świata, pierwotnych prawd życia. Cechuje go ciężkie flow, charakterystyczne przeciąganie akcentu, wybitne scratche i cuty, trafne porównania (szczególnie na płycie Drewnianej Małpy Rock, gdzie pokazał szczyt swoich możliwości stylu bragga w swojej karierze) oraz follow-upy – nierzadko do własnej twórczości.

Gdy premierę miała płyta „Magnum Ignotum: Preludium” wzniosła się fala krytyki. Był to album koncepcyjny, okazał się być głębszy, bardziej duchowy, napędzany dokładną introspekcją spirytystyczną. Każdy utwór był opatrzony dziełem malarskim które dopełniało kontekst. Sztuka stała się płaszczyzną działań rapera. Metaforycznie rzec można, że płótno obrazu okazało się kartką papieru na której pisane były teksty. Gural został nazwany hipokrytą, kimś, kto nagle postanowił zmienić swoje stanowisko wobec rapu udając przy tym, że nie łączy go nic z przeszłością.

Takie komentarze dało się przeczytać na fanpage’u donGURALesko oraz w komentarzach utworów na kanale YouTube. Ciężko się zgodzić z takim stanowiskiem jeżeli znamy pojęcie rozwoju i gdy mamy świadomość tego, że forma w jakiej prezentujemy nasze emocje jest zaledwie namiastką tego, co chcemy przekazać. Obrazy były dla rapera pośrednikiem, formą nawiązania do rzeczywistości. Znając dobrze twórczość Gurala wiemy, że duchowa aura towarzyszyła od dawna utworom. Z lekka odległym ze względu na czas, choć świetnie przedstawiającym ten fakt utworem okazuje się „Wszystko jest stanem umysłu” z albumu Zaklinacz deszczu (2011).

Magnum Ignotum: Preludium mogło wydawać się albumem który będzie jednoznaczną zmianą kierunku w twórczości rapera. Dziś jednak poznaliśmy Dom Otwartych Drzwi. Powstała synteza kilku nurtów; hybryda opatrzona literackim polotem i twardym stylem jednocześnie. Tracki wymieniają się stylistyką, uzupełniają bardzo dobrze.

Tracklista:

1. Wew (Intro) (prod. White House)
2. Gdybym (prod. Tailor Cut)
3. Taka sytuacja (prod. The Returners)
4. Dom otwartych drzwi (prod. Tailor Cut)
5. Modern Talking (prod. White House)
6. Tratwa Meduzy (prod. White House)
7. Parę słów (prod. The Returners)
8. Wyspa Kormoranów (prod. White House & mały72)
9. Poczekaj moment (prod. The Returners)
10. Cegła w murze (prod. The Returners)
11. O’kruca (prod. The Returners)
12. Parawany (prod. White House)
13. Książki ważkie (prod. White House)
14. Wielki świat (prod. Tailor Cut)
15. Wyw (Outro) (prod. White House)

Interpretacja tytułu powinna być istotnym elementem zrozumienia idei Gurala.

„Jest taki dom na wzgórzu, daleko stąd, co w nocy mi się śni
Ma kuchnie pełną kurzu i nie wiem skąd znam
ten Dom Otwartych Drzwi”

Utwory przedstawiają pragnienie spokojnej, idyllicznej, niemalże utopijnej wizji świata niezmąconego przez złą ludzką rękę. Dom o którym mowa nie jest oczywiście realnym budynkiem. Wyobraźnia ponosi nas do głębi naszych marzeń. Jeżeli dobrze się wsłuchamy, na końcu słychać słowa wielkiego działacza amerykańskiego pracującego ciężko na płaszczyźnie polityki rasowej którym był Martin Luter King.

Fragment przemówienia (tłum. pol.) –
„Miałem sen, iż pewnego dnia ten naród powstanie, aby żyć wedle prawdziwego znaczenia swego credo: „uważamy za prawdę oczywistą, że wszyscy ludzie zostali stworzeni równymi”.
Miałem sen, że pewnego dnia na czerwonych wzgórzach Georgii synowie dawnych niewolników i synowie dawnych właścicieli niewolników będą mogli zasiąść razem przy braterskim stole. (…)
Miałem sen, iż pewnego dnia moich czworo dzieci będzie żyło wśród narodu, w którym ludzi nie osądza się na podstawie koloru ich skóry, ale na podstawie tego, jacy są.”

To właśnie tym jest ta płyta. Walką o prawdę, o równość, o brak poróżnień między ludźmi. Jest manifestacją polityczną przeciw nędzy społeczeństwa, przeciw naszemu zezwierzęceniu. Dom otwartych drzwi to metafora państwa lub społeczności. Dom jest otwarty na ludzi, na idee. Okna nie są zabite deskami, a w kominku nie podnieca się ognia nienawiścią.

W tracku „Parę słów” Gural nie kryje swojego braku przychylności wobec obecnej sytuacji państwa. Druga zwrotka zaczyna się słowami:

„Chcą nas podzielić, skłócić, zrobić z nas debili
Tak bardzo, byśmy tego w lustrze znielubili”

Od zawsze cechował go anarchizm, którego apogeum osiągnął w 2014 roku tworząc singiel „Niesiemy dla was bombę” [LINK] promujący film Hardkor Disko:

„My niesiemy dla was bombę, te znaki wróżą wojnę
Te znaki wróżą dużo, wróżą czasy niespokojne
Niesiemy dla was krew, staremu światu wbrew
Wszystko w perz, obrócimy i kurz”

Nawiązywał tu do rewolucji która miała nadejść z rąk ludzi realnie nieszczęśliwych, pełnych nienawiści tylko wobec tych, którzy im to szczęście próbują wyrwać.

Istotnym zdaje się wspomnienie o rzekomej sprzeczności i hipokryzji artysty. Częstym zarzutem jest to, że raz nawołuje do miłości i współczucia, odrzucenia nienawiści; innym razem opowiada o niechęci wobec złych ludzi i potrzebie zniszczenia wszystkiego, co doczesne na rzecz zmian na lepsze. Ciężko wytłumaczyć tę kwestię, skoro mimo jej przejrzystości jest uważana za coś strasznego. Żeby odrzucić wątpliwości należy zrozumieć intencje rapera. Nie chodzi bowiem o krzywdę, lecz o to, by wygrała miłość,  właśnie drogą rewolucji. Ciężko jest zmienić ludzką mentalność, trzeba to zrobić radykalnie.

Pragnąc wytłumaczyć implikowanie skrajności politycznych  artyście którego dzieło omawiamy: Gural nigdy nie dążył do zła. Niezliczona ilość wojen prowadzonych na Facebooku która jasno udowadnia to, że w społeczeństwie nie istnieje wyrozumiałość. Wszyscy dążą do dobra, na różne sposoby, lecz wśród Polaków występuje tendencja związana z kojarzeniem chęci pomocy imigrantom z lewicą a za tym, z wartościami komunistycznymi które nie są dobrze postrzegane w naszym kraju.

Cytat z utworu „O’Kruca„:

„Cisza na planie, surowo wzbronione palenie
Nakazywanie i zakazywanie znów jest w cenie”

Możemy jasno odczytać z tych słów, że nie mają nic wspólnego z jakimkolwiek ograniczaniem ludzkiej wolności które było charakterystyczne dla znienawidzonych czasów komunizmu w naszym kraju. Gural właściwie zaznacza to, że wracamy znowu do czasów w których wprowadzane są zakazy tylko po to, by władzy żyło się lepiej. Nic obecnie nie jest kierowane logiką, a idea gaśnie wraz z prostymi potrzebami ludzi. Artysta jasno się temu sprzeciwia na każdym kroku.

Track 9, „Poczekaj moment”:

„Chleb i igrzyska, wszyscy ponad wszystkimi
Skupiwszy się na oddechu, łatwiej to rozkminić
Łatwiej to zobaczyć, łatwiej to ocenić
Myślą się podzielić, że przyszliśmy, by coś zmienić”

Panem et circenses” – po łacinie – Igrzysk i chleba. Słowa te, mimo tego w jakich czasach oryginalnie były wypowiadane, okazały się dzisiaj niezwykle aktualne. To właśnie te proste potrzeby ludzi. Chcemy tylko rozrywki, w kółko tylko napawać się krzywdą, i zaspokajać tylko dno piramidy Masłowa.

Gural nawiązuje tu też do medytacji – wschodniej sztuki pobudzającej duchowość. Jako praktyka świecka polega na wyciszeniu, odrzuceniu codziennego pędu który nas dotyka i oddaleniu myśli wyprowadzających nas z równowagi – najlepiej przez skupienie się na oddechu nadając mu równy rytm; za każdym wdechem napełniając płuca tą samą ilością powietrza i wydychając je z równą intensywnością. Zlaicyzowanie tej metody jednak jest bardzo kruche, to połączenie jej z buddyjskimi praktykami daje pełnię mocy; nauki Buddy są sednem dążenia do pokoju świata.

Myślą – się podzielić, [myślą, że] przyszliśmy tu coś zmienić” – to właśnie o tej rewolucji mowa. Nie o tym, by nieść śmierć, ale o tym, by nawoływać do miłości.

Track 9, „Poczekaj moment„, inne wersy:

„Kto zbudzi śpiące potwory, wygrywa wybory
Ten system jest chory i nikogo to nie dziwi”

Dom Otwartych Drzwi jest wytłumaczeniem wątpliwości z tym związanych. Należy odróżnić chęć pomocy drugiemu człowiekowi od skrajności politycznej i pustego dążenia do tygla kultur i zatarciu się granic między rodowodami. Problem nie jest tak prosty, by zamknąć się na pewną dychotomię myślenia i rozpatrzyć temat na „tak” lub „nie”. Trzeba wziąć pod wzgląd kwestie ekonomiczne, nie tylko ideologiczne. Żeby wspólnocie żyło się lepiej, najpierw trzeba ten kolektyw wprowadzić na tory które poprowadzą nas do dobrego życia. Musimy mieć potrzebę kochania, potrzebę realizacji jako naród, a nie jako jednostki. Musimy być dalecy od skrajności. To jest tematem tej płyty.

Kwestie ideologiczne poruszam tylko dlatego, by przybliżyć ideę artysty i zobrazować temat Domu Otwartych Drzwi.

Przechodząc do spraw mniej związanych ze światopoglądem pragnę ocenić płytę w bardziej ogólnych ramach. Dla osób, które znają twórczość poznańskiego rapera płyta nie będzie zaskoczeniem. Gural trzyma poziom jaki znamy z Magnum Ignotum. Płyta w całokształcie jednak zdaje się znacznie lżejszą, mimo tego, że nadal przeważa poważna tematyka. Utwór „O’Kruca” wprowadza delikatnie humorystyczny nastrój, sprawia, że rozważania wobec poprzednich utworów nagle gasną  na rzecz bardzo dobrego rytmicznie refrenu który wspaniale buja w aucie.

Całość świetnie przeplata różnica stylistyki. Wobec takiego starego, scenowego wyjadacza i tuza rapu zbędnym zdaje się zarzut dotyczący rymów. Niestety często opierają się na czasownikach i na prostych dźwiękach. Skłania nas też do przemyśleń wobec tego, po co właściwie raperzy dążą do świetnej techniki. Słowa hiphopu nie powinny być regulowane przez zasady tego typu. To właśnie jest świadectwo lirycznej niezależności – umiejętność zupełnego poniechania klasycznej formy. Album działa, tak jak powinien. Kwestie powtarzalności Gurala też należy zostawić w głębokich odmętach poważania i zupełnie oddalić taki sąd. Rap ma formę powtarzalną, ciągle jemy własny ogon, z czasem tylko dodając do niego nowe przyprawy.

Nowomowa. Modern Talking
Inna melodia. Te same kroki. Płyną obłoki.

Tu chodzi o brzmienie i sens. Jeżeli chodzi o samą muzykę – duety The Returners i White House to żadne zaskoczenie, bowiem nikt w naszym kraju lepiej nie zadba o umiejętności tego rapera. Zdaje się, że te bity były specjalnie tworzone pod albumy Gurala. Linia melodyczna w większości przypadków okazała się tutaj bardzo delikatna. Warto nadmienić, że zabłysnął nowy na scenie producent – Tailor CUT.

Fizyczne wydanie płyty zdobią zdjęcia nawiązujące do sielskiego klimatu i szarych ulic zamiennie. Interesującym faktem jest to, że napisy na płycie (okładka, tracklista) zostały sporządzone przez potomstwo artysty. Wydanie jest – jak poprzednio – w formie książeczki. Zawiera teksty utworów, ilustracje i podziękowania.

Ocena – 5/5




Jarasz się dobrą muzyką? Polub Nas!